<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165</id><updated>2012-01-16T15:59:30.547+01:00</updated><title type='text'>Zasłyszanew autobusie</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>47</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-8226638594774230430</id><published>2012-01-16T15:59:00.002+01:00</published><updated>2012-01-16T15:59:30.562+01:00</updated><title type='text'>Jowita to czyta</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Zima zawitała do Warszawy. Pojawił się mróz, spadł śnieg, zaczął wiać zimny wiatr. Ludzie marzną na przystanku, wśród nich ja. Tramwaj długo nie przyjeżdża. Trzęsę się zmrożony.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Wreszcie coś nadjeżdża, wpadam do środka, czym prędzej, za mną inni, wypychają mnie do środka, stają tuż za mną. Jest ciasno, ale jak nigdy, tłok mi nie przeszkadza. Jest ciepło i to się liczy.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Obok mnie młode dziewczyny, rozmawiają o Tweeterze. Jedna z nich, żali się drugiej: - Ty też tego nie używasz... - wzdycha rozżalona. - Powinnaś zacząć. Nikt mnie nie followuje, czuje się jak ciota. Sama sobie tam piszę. Co najwyżej Jowita to czyta...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-8226638594774230430?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/8226638594774230430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2012/01/jowita-to-czyta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/8226638594774230430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/8226638594774230430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2012/01/jowita-to-czyta.html' title='Jowita to czyta'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-1625475324444927527</id><published>2011-10-25T15:50:00.002+02:00</published><updated>2011-10-25T15:51:47.955+02:00</updated><title type='text'>Okno, to przeklęte okno</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W pociągu z Lublina do Warszawy tłoczno. Udało mi się znaleźć miejsce – nie najlepsze, bo przy samych drzwiach przedziału, ale lepsze to niż nic. Przede mną mężczyzna w okularach czyta popularny prawicowy tygodnik „Uważam rze”. Co chwilę poprawia koszulę i podciąga spodnie, które i tak są już prawie na wysokości klatki piersiowej. Dwie dziewczyny siedzące obok mnie raz wchodzą, raz wychodzą z przedziału. Ciągle muszę podkurczać nogi, trzymać je przy samym siedzeniu. W rogu pod oknem jakiś starszy pan w za dużym białym swetrze z minionej epoki. Na pierwszy rzut oka wieśniak, który nie wiadomo po co jedzie do stolicy, ale kiedy dzwoni jego telefon, kulturalnie opuszcza przedział i zaczyna rozmawiać jak prawdziwy inteligent – akcent, artykulacja i wymowa w najlepszym porządku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pociąg zatrzymuje się na jakiejś stacji. Przedział niemal pustoszeje. Zostaję sam z mężczyzną czytającym gazetę, który po chwili wychodzi. Pewnie do wagonu restauracyjnego, albo za potrzebą. Do przedziału włazi kobieta w średnim wieku. W lewej ręce wiadro, którym taranuje sobie drogę, z tyłu w prawej walizka, która miota się jej we wszystkie strony i blokuje w drzwiach przedziału. Kobieta szarpie się chwile, próbuje uwolnić od uścisku drzwi. Udało się. Walizka wyskoczyła i z impetem dostałem nią po kolanie. Jej właścicielka chyba tego nie zauważyła, bo bez słowa, nawet bez „dzień dobry”, nie mówiąc już o „przepraszam” usiadła pod oknem, wiadro trzymając między nogami, a walizkę na kolanach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po chwili wszedł młody chłopak. Usadowił się po przeciwnej stronie pod oknem, choć nie było to takie łatwe, bo wiadro kobiety blokowało sporą część podłogi. Zasłonił twarz kurtką powieszoną na wieszaku i zasnął.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pociąg już ruszył. Do przedziału wrócił mężczyzna czytający gazetę. Wydawało się, że podróż będzie od tej chwili lżejsza, przedział nie był przepełniony, można było odetchnąć chłodniejszym powietrzem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wtedy otworzyły się drzwi i za pozwoleniem siedzących już pasażerów dosiadła się trzyosobowa rodzina: matka, córka i dziadek. Dziadek usiadł koło mnie, matka z córką na środkowych fotelach vis-a-vis dziadka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze rozmieszczali swoje bagaże, jeszcze się usadawiali na fotelach, kiedy matka powiedział nieopatrznie: - Jakaś baba mnie przy wejściu wiadrem potraktowała – mówiąc to czule masowała piszczel lewej nogi. Jakaż konsternacja zapanowała, kiedy córka dostrzegła wiadro stojące tuż obok i jego właścicielkę. Matka zdębiała, córka zachichotała pod nosem. W końcu obie zaczęły chichotać &amp;nbsp;i śmiać się zakrywając rękami usta. Kobieta z wiadrem nie zareagowała.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podróż się dłużyła. W przedziale nie działała klimatyzacja. Zaczęło się robić duszno. Rodzina zaczęła wymieniać między sobą uwagi na temat gorąca. Dostało się PKP, bo w PKP tak zawsze. Dostało się Polsce, bo w Polsce to norma, że okna pozamykane.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wreszcie dziadek wstał, żeby na prośbę wnuczki okno otworzyć. Poszarpał się chwilę z zacinającym się mechanizmem, ale okno udało się uchylić. Zasapany staruszek wyszedł na korytarz, gdzie było zdecydowanie chłodniej. Rząd szeroko otwartych okien dawał tam dużo więcej ochłody niż jedno okienko w przedziale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie minęło pięć minut, kiedy obudził się śpiący do tej pory chłopak. Zbytnio schłodzony zimnym powietrzem, które od pięciu minut wiało prosto na niego, zamknął okno i ponownie zapadł w sen.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Córce nie spodobało się zachowanie chłopaka. Kiedy ten zamykał okno, ona zrobiła wielkie oczy i wymownie spojrzała na matkę, ale nie zrobiła nic, zrobił natomiast dziadek, który po dziesięciu minutach wrócił do przedziału. Złapał za uchwyt i znów otworzył okno. Wnuczka odetchnęła świeżym powietrzem. Po chwili jednak młody chłopak spod okna się obudził i znów zamkną okno, które wpuszczało na niego zbyt duże ilości powietrza. Córka nie wytrzymała. Zaczęła głośno i wyraźnie tłumaczyć matce, że teraz w przedziale będzie duszno, że jej samej będzie za gorąco i że nie ma zamiaru się pocić. Młody chłopak spod okna słuchał tych narzekań i wreszcie bezpośrednio zwrócił się do córki. - To może pani sobie tu usiądzie – zaproponował. Dziewczyna trochę zmieszana, ale z udawana pewnością siebie powiedziała, że z chęcią usiądzie, bo chce mieć dostęp do świeżego powietrza.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Okno zostało otwarte, skłóceni pasażerowi zamienili się miejscami i reszta drogi przebiegała już spokojniej. Tylko biedna dziewczyna, która siedziała pod oknem marzła do samej stolicy okładana zimnymi powiewami wiatru.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-1625475324444927527?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/1625475324444927527/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2011/10/okno-to-przeklete-okno.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/1625475324444927527'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/1625475324444927527'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2011/10/okno-to-przeklete-okno.html' title='Okno, to przeklęte okno'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-4494747868806049057</id><published>2011-09-14T20:30:00.001+02:00</published><updated>2011-09-14T20:30:39.431+02:00</updated><title type='text'>Telefon</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Kobieta rozmawia przez telefon w autobusie: - To poczekaj, zadzwonię do ciebie z pracy. Nie będę sobie tutaj nabijać. No, jeszcze nie jestem, ale zaraz będę, to zadzwonię. To pa.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-4494747868806049057?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/4494747868806049057/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2011/09/telefon.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/4494747868806049057'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/4494747868806049057'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2011/09/telefon.html' title='Telefon'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-7508449825781759219</id><published>2011-08-03T10:22:00.001+02:00</published><updated>2011-10-25T15:50:48.236+02:00</updated><title type='text'>Łopatka, a może w zestawie z grabkami?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przystanek przy skrzyżowaniu ulicy Kinowej i alei Waszyngtona. Pulchna, starsza pani stojąca z kilkuletnim wnuczkiem zgina się do okienka kiosku. Pyta o coś, tłumaczy. Za nią młody chłopak, który chce kupić bilet. Rozgląda się nerwowo, podchodzi do krawędzi chodnika, sprawdza czy jego autobus już nie nadjeżdża. Wraca pod kiosk.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Starsza kobieta ciągle coś mówi do sprzedawcy. Po chwili sięga ręką do okienka i wyciąga z niego łopatkę. Ogląda ją, pokazuje wnukowi. Ten jest niezadowolony, kręci głową i łopatka wraca do kiosku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Młody chłopak robi się coraz bardziej nerwowy. Zerka na ulice, w oddali widać już jego autobus, który zaraz podjedzie. Młodzieniec ciągle jednak nie ma biletu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kobieta wyciąga z kiosku inne zabawki. Tym razem jest to zestaw: łopatka, grabki i coś jeszcze, czego zidentyfikować nie mogę. Starsza pani ogląda wszystko dokładnie. Tymczasem chłopak niemal skacze już po kioskiem. Już się nie może doczekać swojej kolei, autobus się zbliża już stoi na światłach, zaraz włączy się zielone i będzie na przystanku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chłopak zużywa resztki swojej cierpliwości, bo kobieta zakup zaczęła konsultować z wnukiem. W myślach niecierpliwego młodzieńca starsza, pulchna pani zmienia się w starą, grubą babę. – Ileż można kupować łopatkę?! – myśli zapewne chłopak. I właściwie ma trochę racji, bo łopatka to nie jest samochód, ani samolot, pojemności skokowej nie ma, aerodynamika też ważna nie jest, ważny jest kolor i już.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zielone. Autobus rusza. Starsza kobieta płaci za zabawki. Och, jakże długo trwa wydawanie reszty. – Bilet poproszę! – rzuca chłopak zanim kobieta zdąży zabrać resztę. Po co te pytania?! Jaki? Normalny? Ulgowy? Jednorazowy? A gdzie jest autobus, już jest, podjechał. Szybko. Jeszcze reszta! Znowu, jak to długo trwa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ma bilet, ma resztę, biegnie. Sprint na 30 m. Piii, piiii, piiiiiii! Zaraz drzwi się zamkną! Jest w środku. Udało się, zdążył. Teraz tylko wyrównać oddech.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-7508449825781759219?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/7508449825781759219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2011/09/opatka-moze-w-zestawie-z-grabkami.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/7508449825781759219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/7508449825781759219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2011/09/opatka-moze-w-zestawie-z-grabkami.html' title='Łopatka, a może w zestawie z grabkami?'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-5527879733462657508</id><published>2011-07-09T13:20:00.000+02:00</published><updated>2011-07-09T13:20:18.249+02:00</updated><title type='text'>Kijki nie dla każdego</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W osiedlowym sklepie na Saskiej Kępie starszy pan z laską robi niewielkie zakupy: – I jeszcze jogurty mi pani da – zwraca się do ekspedientki. – Jogurt już u pana stoi – zwraca uwagę kobieta. – A to w takim razie już wszystko – mężczyzna sięga po portfel.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A jak pan się czuje? – pyta ekspedientka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Wie pani, dopiero miałem pierwszy dzień rehabilitacji. Ale powiem pani, że całkiem dobrze – wyjaśnia mężczyzna szukając w portfelu drobnych.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Kijki sobie pan kupi&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ach, kijki! – mężczyzna prawie się oburza. – Nie będę z siebie pajaca robił.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Dlaczego pajaca. Tyle osób to robi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Robią, kupują to, a źle robią. Nierówno – mężczyzna macha ramionami imitując ruchy, które wykonują ludzie ćwiczący nordic walking, czyli kijki. Po chwili dodaje: – Wloką te kijki za sobą. Jak już robić to dobrze. A nie kupują kijki i tylko pajaców z siebie robią.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-5527879733462657508?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/5527879733462657508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2011/07/kijki-nie-dla-kazdego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/5527879733462657508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/5527879733462657508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2011/07/kijki-nie-dla-kazdego.html' title='Kijki nie dla każdego'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-6447716919152066106</id><published>2011-02-02T16:50:00.003+01:00</published><updated>2011-02-02T17:00:28.611+01:00</updated><title type='text'>McWorld</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W przymierzalni jednego ze sklepów odzieżowych w Barcelonie para Amerykanów wymienia uwagi na temat czegoś, co chcą kupić: - Tak, tak... Ewidentnie potrzebujesz rozmiaru XXL - słyszę.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-6447716919152066106?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/6447716919152066106/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2011/02/mcworld.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/6447716919152066106'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/6447716919152066106'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2011/02/mcworld.html' title='McWorld'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-6104216535451603361</id><published>2011-01-25T20:50:00.002+01:00</published><updated>2011-01-25T20:54:23.767+01:00</updated><title type='text'>Zasłyszane przez Kapuścińskiego</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poniżej publikuję dwie historie, które znalazłem przypadkiem w "Lapidarium IV" Ryszarda Kapuścińskiego. Świetnie pasują do wszystkich innych historyjek zamieszczonych w tym blogu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"W tramwaju nr 15, który jedzie na Ochotę - kłótnia. - Co się pani pcha! Mogłaby pani przeprosić! - Ja? Przeprosić? Cham jeden! - Cham? To pani słoma wystaje z butów! Moja rodzina była zameldowana w Warszawie już w XIV wieku! Itd., itp.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W Warszawie, jeżeli ktoś chce komuś naprawdę ubliżyć, ośmieszyć go i sponiewierać - wytyka mu jego wsiowe pochodzenie. Dla mieszkańców tego miasta nie może być większej obrazy, zniewagi, policzka niż przypomnieć mu, że on, jego ojciec lub dziadek przyjechali tu ze wsi - co w stosunku do dziewięćdziesięciu procent mieszkających tu ludzi jest właśnie prawdą! Jakiż nieznośny kompleks, jakaż wyniosła pogarda dla własnych korzeni, które chciałoby się za wszelką cenę ukryć, jeszcze głębiej w ziemi zakopać. Szlachecka mentalność - jakże ciągle żywa! szlachecka, arystokratyczna".&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"1.10.1998&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pociąg do Katowic. W przedziale troje młodych ludzi. Jadą do Bielska-Białej. Cały czas rozmawiają po polsku, ale językiem, który słabo rozumiem. Tematem są oprogramowania. Ktoś coś dobrze oprogramował, a ktoś coś - źle. Ktoś szybko, a inny - zbyt wolno. Szef dał komuś program do oprogramowania, ale ona/on zamiast oprogramować natychmiast, najpierw po cichu, na boku oprogramowała/ł jakiś prywatny program. - Ale ten program szefa - uspokaja dziewczyna - w końcu oprogramował Marek. Więc dwaj, którzy tego słuchają, oddychają z ulgą. Marek bowiem, jak mówią, jest bardzo, bardzo zdolny - oprogramuje każdy program. Inaczej z Irkiem. Temu dać co oprogramować! No nie, nie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak dokładnie w tym stylu przez bite trzy godziny. Język! Są zamknięci w tym elektroniczno-komputerowym języku i nie sposób zorientować się, czy istnieje dla nich jeszcze jakiś świat, świat barw, dźwięków, zapachów, wrażeń, nastrojów, uczuć, przeżyć, czy też - wszystko, łącznie ze wschodami i zachodami słońca, z szumem lasu i morza, z zapachem łąk i ogrodów trzeba zaprogramować w program, żeby go potem natychmiast i bezbłędnie - oprogramować".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Źródło:&amp;nbsp;&lt;a href="http://wyborcza.pl/kapuscinski/1,104862,459893.html"&gt;http://wyborcza.pl/kapuscinski/1,104862,459893.html&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-6104216535451603361?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/6104216535451603361/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2011/01/zasyszane-przez-kapuscinskiego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/6104216535451603361'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/6104216535451603361'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2011/01/zasyszane-przez-kapuscinskiego.html' title='Zasłyszane przez Kapuścińskiego'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-4232904787269910818</id><published>2011-01-10T15:51:00.002+01:00</published><updated>2011-01-10T16:14:04.994+01:00</updated><title type='text'>Nowoczesna toaleta, nie jakiś tam kibel</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To była ciężka podróż. Podróż, która męczyła zanim się jeszcze zaczęła. Najpierw był komunikat. Pani z megafonu ogłosiła, że pociąg "z przyczyn technicznych jest opóźniony o&amp;nbsp;piętnaście&amp;nbsp;minut", a opóźnienie może ulec zmianie. Nie dziwił zatem kolejny komunikat, który informował, że pociąg z tych samych tajemniczych przyczyn technicznych jest opóźniony o kolejne dziesięć minut. PKP "serdecznie przeprosiło" za zmianę i pozostawiło stojących na peronie ludzi w oczekiwaniu na dalsze informacje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pasażerowie zaczęli się niecierpliwić. W końcu już prawie pół godziny stali na zimnym i wietrznym peronie, który za sprawą remontu dworca, pozostawiał wiele do życzenia. Ludzie zaczęli rozmawiać, wspólnie narzekać na PKP. Po chwili na peronie pojawiła się telewizja. O, tej to się można wyżalić, wynarzekać, wylać swoje smutki i pretensje!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pociąg przyjechał po siedemdziesięciu pięciu minutach (ledwie do niego wsiadłem, bo zmarznięty poszedłem napić się gorącej herbaty, a tu miła pani ogłasza, że pociąg już stoi i zaraz odjeżdża). Kiedy wpadłem do pociągu, wydawało się, że nie ma wolnych miejsc. Wagony były nowoczesne, podobne do tych które jeżdżą w metrze. Wszystkie siedzenia były już zajęte. - Trzy godziny stania... - pomyślałem. Ale po chwili, jakimś cudem, znalazły się dwa wolne miejsca. Tuż obok toalet, ale co tam, źle siedzieć, to lepiej niż dobrze stać! Usiadłem, a wraz ze mną Ania - dziewczyna, z którą zacząłem rozmawiać w ramach zabicia czasu w oczekiwaniu na pociąg. Więc siedzimy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ludzie po woli znajdują miejsca i okazuje się, że wcale nie jest tak tłoczno jak się na początku wydawało. Pociąg rusza, a ja zadowolony, że siedzę, że w ogóle jadę, zaczynam rozmawiać z moją nową koleżanką.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozmowę przerywa toaleta. A właściwie, to co wokół niej się dzieje. Wagony są nowe, nowoczesne, toaleta więc też. Nie otwiera się jej jak zwykłego kibla, to jest wytwór XXI wieku, tu trzeba użyć przycisku. Naciska się go i drzwi się otwierają. Potem od wewnątrz jest kolejny przycisk, którym trzeba toaletę zamknąć. Ale to nie koniec! Jest jeszcze jeden przycisk, czerwony, który działa jak klucz, blokuje drzwi, żeby nikt z&amp;nbsp;zewnątrz&amp;nbsp;nie mógł toalety otworzyć, gdy w niej robi się, to co robi. I właśnie ten mały, czerwony przycisk spowodował tyle zamieszania...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyszła pani, która chciała skorzystać z dobrodziejstw ubikacji. Ale nie wiedziała, jak ją otworzyć. Pomogliśmy jej wskazując przycisk. Później nie potrafiła zamknąć. Też wyjaśniliśmy. Niestety, czerwonego kluczyka już nie wcisnęła i pewien nieświadomy niczego młodzieniec, który również chciał wejść do środka, &amp;nbsp;otworzył jej drzwi w trakcie czynności wysoce intymnej. Nie wiem gdzie patrzyli inni pasażerowie wagonu, ale ja spojrzałem w oczy kobiety zobaczyłem w nich przerażenie, zdumienie, bezradność i gniew. Zdezorientowany młodzieniec szybko zamknął drzwi i ze wstydu odszedł od toalety kilka dobrych metrów. Myślałem nawet, że zrezygnuje z użycia ubikacji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez umiejscowienie naszych siedzeń z nowopoznaną Anią staliśmy się strażnikami ludzkiej godności. Kiedy ktoś chciał wejść do zajmowanej już toalety, ostrzegaliśmy przed popełnieniem faux pas. Na szczęście, po kilku minutach, zwolniły się dwa miejsca po drugiej stronie wagonu i nie zastanawiając się długo usiedliśmy na nich. Niech inni pilnują nowoczesnej toalety...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-4232904787269910818?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/4232904787269910818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2011/01/nowoczesna-toaleta-nie-jakis-tam-kibel.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/4232904787269910818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/4232904787269910818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2011/01/nowoczesna-toaleta-nie-jakis-tam-kibel.html' title='Nowoczesna toaleta, nie jakiś tam kibel'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-1103017207843729599</id><published>2010-12-23T17:10:00.002+01:00</published><updated>2010-12-23T17:13:45.024+01:00</updated><title type='text'>Karny jeżyk</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dworzec Centralny w Warszawie przed świętami pęka w szwach. Tłumy ludzi chcą się dostać do swoich bliskich, żeby z nimi spędzić kilka grudniowych dni. Do kas tworzą się długie kolejki. Ludzie stoją, niecierpliwią się. Wszystko idzie wolno, za wolno. Jak zwykle nie wszystkie kasy działają. Jak zwykle ludzie zaczynają narzekać. Bo jak zwykle jest bezmyślnie, bo jak zwykle przed świętami zmienili rozkład jazdy i jak zwykle nikt nic nie wie. W dodatku nad głowami czekających pracują czyściciele i czyszczą sufit dworca. Ma błyszczeć, lśnić bielą na Euro 2012. Ba, już lśni, bo połowa jest już oczyszczona.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak więc pod wpół błyszczącym sufitem, pasażerowie próbują kupić bilety na pociągi, które jeżdżą według nikomu nieznanemu rozkładu. Wśród nich ja. A przede mną młody chłopak, który zapomniał nadmienić kasjerce, że ma zamiar płacić kartą, a nie gotówką. W PKP to prawie zbrodnia, bo wtedy kasjerka musi powtórzyć niemal całą operację zakupu biletu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Czemu pan nie mówił, że będzie płacił kartą? - zapytała nieco poirytowana kasjerka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Bo pani nie pytała - odparł całkiem słusznie chłopak.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ja nie muszę pytać - wyjaśniał kobieta - tu jest wyraźnie napisane, że jak pan chce płacić kartą, to trzeba to na początku zgłosić - powiedział wskazując na pomarańczową kartkę wywieszoną tuż obok głowy klienta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chłopak spojrzał na informację, przeczytał i powiedział: - Ale tu jest napisane, że w przypadku, kiedy chcę fakturę, a nie kiedy będę płacił kartą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Kartą też jest - rzuciła pewna siebie kasjerka, zaczynając operację zakupu biletu od nowa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A no, rzeczywiście... - chłopak trochę się zmieszał, bonie często zdarza się, że to PKP ma rację - W takim razie przepraszam. Obiecuję poprawę - powiedział, dodając - Mam nadzieję, że nie ukarze mnie pani karnym jeżykiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kasjerka roześmiała się i kiwnęła głową na znak, że żadnego karnego jeżyka nie będzie. Wszak za karę będzie jechał pociągiem.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-1103017207843729599?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/1103017207843729599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/12/karny-jezyk.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/1103017207843729599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/1103017207843729599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/12/karny-jezyk.html' title='Karny jeżyk'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-6141699521052833573</id><published>2010-12-23T12:15:00.000+01:00</published><updated>2011-01-02T21:36:30.483+01:00</updated><title type='text'>Nie daleko pada jabłko...</title><content type='html'>Na przystanku autobusowym córka mówi do matki: - Może idziemy tam z buta, co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pojebało cię? Nie chce mi się taki kawał zapierdalać! - odparła matka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-6141699521052833573?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/6141699521052833573/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/12/nie-daleko-pada-jabko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/6141699521052833573'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/6141699521052833573'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/12/nie-daleko-pada-jabko.html' title='Nie daleko pada jabłko...'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-1929257108529104591</id><published>2010-11-15T12:48:00.003+01:00</published><updated>2010-12-10T19:43:29.471+01:00</updated><title type='text'>Biedny człowiek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Biedny, chory człowiek z downem - myśleli o nim ludzie, którzy jechali autobusem. Siedział na ostatnim siedzeniu, miał zamknięte oczy i co chwilę wył&amp;nbsp;wniebogłosy. Ludzie zerkali, dziwili się, patrzyli ze współczuciem, niektórzy chichotali, jedna pani się śmiała. Śmiała się bez oporów, a opory powinna mieć tym większe, że siedziała tuż obok wyjącego chłopaka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autobus jedzie i jedzie, ludzie ciągle zerkają, pani się śmieje, a ja słucham wyjącego i zaczynam dostrzegać w wyciu jakiś sens. Zaczynam słyszeć w tym zawodzeniu pojedyncze słowa. Spomiędzy bolesnego "yyyyy.." i "aaaaa..." wyskakuje czasem bełkotliwe "seeeeerceee...", udało mi się usłyszeć "kłamstwooooo..." i "czuuuujeee...".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obracam głowę w stronę chłopaka. Widzę panią, która bez oporów się śmieje. Teraz zauważam, że kobieta próbuje czytać książkę, ale z powodu śmiechu nie może. Spostrzegam też słuchawki na uszach chłopaka. I wszystko staje się jasne. On nie wył, nie cierpiał, on po prostu śpiewał, śpiewał piosenkę razem ze swoim idolem. Oczywiście, ten śpiew pozostawiał wiele do życzenia, ale nie było to bolesne zawodzenie człowieka z dwonem, ale gorzko-słodki śpiew melomana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autobus stanął na przystanku, meloman wstał wyszedł na ulicę i udał się w swoim kierunku śpiewając ze słuchawkami na uszach.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-1929257108529104591?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/1929257108529104591/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/11/biedny-czowiek.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/1929257108529104591'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/1929257108529104591'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/11/biedny-czowiek.html' title='Biedny człowiek'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-7959848414923730409</id><published>2010-10-30T12:29:00.004+02:00</published><updated>2011-01-11T17:39:23.432+01:00</updated><title type='text'>Nominacja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z przyjemnością chciałem powiadomić, że blog "Zasłyszane w autobusie" został niedawno nominowany do nagrody w konkursie "Syrenka w sieci". Jest to konkurs na najciekawsze strony poświęcone Warszawie i Mazowszu, &amp;nbsp;organizowany jest przez miesięcznik "Stolica".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z przykrością muszę powiadomić, że blog żadnej nagrody nie otrzymał, nawet pocieszenia... Jednak niezmiernie mi miło, że ktoś go zauważył, a po zauważeniu i przejrzeniu jego zawartości stwierdził, że można go nominować do takiej prestiżowej nagrody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeszcze raz dziękuję i ubolewam, że nie mogłem być na gali wręczenia nagród, gdzie zapowiedziany poczęstunek mógłby ukoić mój ból po przegranej w niniejszym konkursie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-7959848414923730409?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/7959848414923730409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/11/nominacja.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/7959848414923730409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/7959848414923730409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/11/nominacja.html' title='Nominacja'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-8901293518178585200</id><published>2010-09-28T17:09:00.004+02:00</published><updated>2010-11-15T12:49:38.558+01:00</updated><title type='text'>W Barcelonie</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Mieszkam w Barcelonie. Pod względem komunikacyjnym to miasto sporo różni się od Warszawy. Nie ma tu właściwie korków, a autobusy nie mają ustalonego co do minuty rozkładu – na przystankach umieszczona jest tylko informacja, że w na przykład w godzinach między ósmą a dwunastą autobus jeździ co dziesięć minut. To wystarcza, bo Hiszpanie mają dość luźny stosunek do punktualności. Oprócz autobusów jest też metro, w porównaniu z warszawskim brudne i zapuszczone, z labiryntem korytarzy i korytarzyków, które trzeba pokonać zanim dojdzie się na właściwy peron. Są też tramwaje, ale tylko tyle, co kot napłakał. Jest i kolej podmiejska.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Na autobusy trzeba zwrócić tutaj największą uwagę, bo najbardziej różnią się od tych polskich. Wsiada się do nich tylko przez pierwsze drzwi, te od kierowcy, a wysiada pozostałymi. Może to wydać się nieco dziwne, bo w istocie trochę dziwne jest. Każdy od razu wyobraża sobie tłum pchający się do pierwszego wejścia, ale tłumu nie ma. Tłumem można nazwać tu grupkę dziesięciu ludzi, którzy wbrew pozorom nigdzie się nie pchają, tylko spokojnie czekają na swoją kolej. Nie muszą się pchać, bo nie muszą się obawiać, że kierowca odjedzie. Nie odjedzie, bo jest miły. Jest na tyle miły, że otwiera drzwi spóźnialskim, a niezorientowanym wytłumaczy w spokoju gdzie powinni wysiąść lub jaki przystanek znaleźć, żeby trafić w wybrane miejsce. Kierowcy w Barcelonie, ubrani wszyscy w biało-różowe koszule, uśmiechają się i odpowiadają „Dzień dobry”, kiedy pasażer wchodzi do autobusu. Ta życzliwość jest dla mnie niesamowita, to ona najbardziej odróżnia Warszawę od Barcelony.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Jeżdżę więc po Barcelonie autobusami i nadziwić się nie mogę, tej normalności, której w Polsce tak brakuje.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-8901293518178585200?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/8901293518178585200/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/09/w-barcelonie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/8901293518178585200'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/8901293518178585200'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/09/w-barcelonie.html' title='W Barcelonie'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-8286631142992182305</id><published>2010-07-06T18:23:00.002+02:00</published><updated>2010-07-06T18:43:18.742+02:00</updated><title type='text'>Pupa, pupala, dupa, dupala</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mała, może trzyletnia, dziewczynka znudzona czekaniem na autobus zaczęła kopać w bogu ducha winną wiatę przystanku. Buch! Buch! Waliła z całych sił swoimi małymi, białymi bucikami. Buch! Buch!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nie kop w to, bo dostaniesz w pupalę - ostrzegła córkę troskliwa mama.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mała zignorowała ostrzeżenie mamy i dalej waliła w blachę przystanku. Bach! Bach! Mała nóżka, ale huk niemiłosierny. Mama, tym razem bardziej stanowczo, znów ostrzegła córkę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Jestem misiaaakiem - stwierdziła dziewczynka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Już nie zmieniaj tematu - matka nie dała się zwieść - Jesteś przedszkolakiem, a nie żadnym misiakiem.  I nie kop w to, bo dostaniesz w pupalę - zapowiedziała jeszcze raz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- W dupę dostanę - powiedziała dziewczynka, jakby chciała poprawić swoją mamę. Mama nie zareagowała na słowa swojej córki. Ta na szczęście przestała kopać w blachę. Pokręciła się tylko na ławeczce i triumfalnie krzyknęła: - Dupskooo!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nie mów tak - obruszyła się mama - Tak nie wolno. To jest brzydko. Mówi się "w pupę".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- "W pupę" jest ładnie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Tak.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Misiaki mają pupalę?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Tak.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Misiaki mają pupalę, misiaki mają pupalę...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-8286631142992182305?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/8286631142992182305/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/07/pupa-pupala-dupa-dupala.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/8286631142992182305'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/8286631142992182305'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/07/pupa-pupala-dupa-dupala.html' title='Pupa, pupala, dupa, dupala'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-679609343362556818</id><published>2010-07-06T17:55:00.004+02:00</published><updated>2010-07-06T18:21:52.118+02:00</updated><title type='text'>Zdąży? Nie zdąży?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sytuacja opisana poniżej jest jedną z najdynamiczniejszych, jakie można zaobserwować w komunikacji miejskiej. Jest jak scena wycięta z filmu akcji, albo fragment relacji z zawodów sporów ekstremalnych. Oto mężczyzna w średnim wieku (więc doświadczony zawodnik) musi w tej samej krótkiej chwili wyskoczyć na przystanku z jednego autobusu i wskoczyć do drugiego, jadącego przed tym pierwszym. Potrzebne są szybkość, refleks i zimna krew.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mężczyzna już ustawił się w najlepszej pozycji. Staną przy drzwiach kierowcy (bo z nich najbliżej do drugiego autobusu, który trzeba dogonić). Lekko przechylił ciało do przodu i skoncentrowany czeka na otwarcie drzwi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym czasie autobus przed nim, ten który jest celem, dojeżdża do przystanku, zwalnia, staje i otwiera drzwi, ludzie zaczynają wysiadać. Mężczyzna czeka, niecierpliwi się. Pojazd, w którym jedzie, w którym jest uwięziony, porusza się za wolno - przynajmniej jego zdaniem. Sekundy ciągną się w nieskończoność. Droga do przystanku wydaje się bezkresem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wreszcie dojeżdża. Drzwi się otwierają. Mężczyzna niczym chart wypuszczony z klatki wyskakuje ze zwierzęcym wzrokiem i biegnie do przodu w kierunku upragnionego autobusu. I już jest w ogródku, już wita się z gąską, kiedy nagle drzwi pojazdu zamykają się. - Trzask! - tuż przed nosem. Mężczyzna jeszcze macha, licząc na to, że kierowca dostrzeże go w lusterku. - Przecież jeszcze ja! Ja tu jestem! Ja wołam! - zdają się krzyczeć jego gesty. Ale nic z tego, autobus odjeżdża...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale na tym nie koniec. Przecież trzeba wrócić do poprzedniego środka lokomocji. Mężczyzna odwraca się i teraz czym prędzej biegnie w kierunku drugiego pojazdu. Ależ by było gdyby i ten uciekł!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na szczęście udaje się. Jest w środku. Zziajany i niezwykle poirytowany posyła w stronę uciekiniera szczere życzenia: - Żeby ci się, gnoju, koło urwało! Żebyś nie dojechał! &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-679609343362556818?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/679609343362556818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/07/zdazy-nie-zdazy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/679609343362556818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/679609343362556818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/07/zdazy-nie-zdazy.html' title='Zdąży? Nie zdąży?'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-6789972174771796257</id><published>2010-06-21T17:22:00.005+02:00</published><updated>2010-06-21T18:57:12.846+02:00</updated><title type='text'>Wybory 2010</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W autobusie pewna pani rozmawia z pewnym młodzieńcem. Młodzieniec jest piękny, dwudziestoletni. Z rozmowy wnioskuję, że pracuje w branży reklamowej. Pani natomiast, dwudziestolatką była już dość dawno, uroda też już nieco przeminęła.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kobieta jest chyba dawnoniewidzianą krewną młodzieńca - tak mi się przynajmniej wydaje. Rozmawiają o tym, o czym zwykli rozmawiać ciotka z siostrzeńcem, czyli po trochu, bez zgłębiania tematu, o wszystkim i wszystkich.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ciotka (nie już będzie ciotką dla ułatwienia) ma donośny głos, siedzę na końcu autobusu, oni na samym przodzie, a i tak słyszę wszystko wyraźnie. Rozmawiają o krewnych, kobieta pyta co u tego, co u tamtego, kiedy siostrzeniec (tak pozwolę sobie nazywać chłopaka) ściąga aparat z zębów, a czemu siostra jeszcze nie ściągnęła, mówią o pracy, o branży reklamowej, siostrzeniec mówi, że trzeba się szanować i nie brać wszystkiego co rzucą pod nos. Wreszcie ciotka pyta: - A na kogo wczoraj głosowałeś?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Na Bronka - odpowiada chłopak.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Na kogo?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Na Bronisława Komorowskiego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Na kogo?! - dziwi się ciotka - Ja na Kaczyńskiego. Weź, ten Komorowski to nic nie wart. Piątkę dzieci ma, będzie jak Wałęsa, obłowi siebie i ich i znów będzie to samo! - emocjonowała się kobieta - [ktoś - tu pada imię, ale nie słyszę] ...głosowała na Napieralskiego, bo mówiła, że on taki młody, energiczny i przystojny. He, he...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-6789972174771796257?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/6789972174771796257/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/06/wybory-2010.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/6789972174771796257'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/6789972174771796257'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/06/wybory-2010.html' title='Wybory 2010'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-2946718526161638279</id><published>2010-06-21T17:19:00.002+02:00</published><updated>2010-06-21T17:22:04.931+02:00</updated><title type='text'>Lewa strona</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A która to jest lewa strona? - pyta babcię kilkuletni wnuczek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ta po której jest lewa ręka - odpowiada babcia.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-2946718526161638279?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/2946718526161638279/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/06/lewa-strona.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/2946718526161638279'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/2946718526161638279'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/06/lewa-strona.html' title='Lewa strona'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-7625917582114591039</id><published>2010-06-12T11:33:00.003+02:00</published><updated>2010-06-12T12:03:34.726+02:00</updated><title type='text'>Licytacja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siedzę w kolejce na poczcie przy ulicy Kazimierzowskiej w Warszawie. Obok mnie rozmawiają dwie kobiety. Pierwsza z nich, starsza, siwiutka pani w za dużych okularach wstaje powoli z krzesła, mówiąc:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Oj, nie mogę za dużo siedzieć bo mnie kręgosłup zaraz boli.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Druga z nich, spuszczając wzrok, przytakuje kiwając głową i szepcząc coś pod nosem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Stać też długo nie mogę - kontynuuje starsza z kobiet - bo mam uszczerbioną kość w kostce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ja też mam problem, ale z piszeczelą. Też mam tutaj uszczerbione - mówi droga z kobiet pokazując na nodze miejsce, w którym "piszczela" niedomaga.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- O, Jezuu... - starsza z kobiet cichutko ze współczuciem komentuje niedolę swojej rozmówczyni, po czym dodaje - U mnie, w tej kostce, to jedna kość ociera o drugą i ją szczerbi. Lekarz powiedział, że to trzeba operacje zrobić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Pani - mówi druga - ja to już operacji mam dosyć. Też powinnam zrobić, ale nie chce. Dziesięć w życiu przeżyłam i mam dość.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Jezuu... - siwiuteńka pani kręci głową - Ja to miałam kiedyś w pracy wypadek no i ten kręgosłup uszkodziłam i do dzisiaj mnie boli.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- No widzi pani, mnie to w ogóle lekarze mówią,że szczęściara jestem, że chodzę...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Jezuu...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- ...no, mówię pani. Ja mam problem z biodrami, z miednicą. Ja już na wózku powinnam dawno jeździć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Jezuu...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A w ogóle, to ja nie mam dwóch żeber, mam wycięte. A te co mam, to w połowie poucinane...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moja kolej, wstaję i idę do okienka.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-7625917582114591039?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/7625917582114591039/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/06/licytacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/7625917582114591039'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/7625917582114591039'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/06/licytacja.html' title='Licytacja'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-5163839825239682488</id><published>2010-06-12T11:23:00.004+02:00</published><updated>2010-06-12T12:17:11.000+02:00</updated><title type='text'>"On jest z nami"</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sytuacja, czy wręcz sytuacyjka, przedstawiona poniżej nie jest historią przeżytą przez mnie. Znalazłem ją na www.bash.org.pl, gdzie można przeczytać wiele śmiesznych dialogów, prowadzonych głównie przez internautów. Mimo to, postanowiłem zamieścić ją tutaj (mam nadzieję, że autor nie będzie miał nic przeciwko), ponieważ jest tak uroczo śmieszna, że nie mogę się opanować. A ponadto akcja dzieje się w autobusie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Internauta Przemo opowiada o tym co go spotkało: &amp;lt;przemo&amp;gt;Jadę dzisiaj 111. Mijam Ogród Saski i dopada mnie alergia, zaczynam łzawić i flukać. Mijam pl. Piłsudskiego gdzie budują krzyż ze sceną z okazji śmierci JP2. I jakaś starsza pani, widząc moje łzawiące oczy, mówi mi: - Niech pan nie płacze. On jest z nami. &lt;/przemo&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-5163839825239682488?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/5163839825239682488/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/06/on-jest-z-nami.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/5163839825239682488'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/5163839825239682488'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/06/on-jest-z-nami.html' title='&quot;On jest z nami&quot;'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-6938756877610274230</id><published>2010-05-31T21:05:00.003+02:00</published><updated>2010-05-31T21:08:38.392+02:00</updated><title type='text'>Sposób na...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Musisz być trochę taki niepewny, miękki w nogach. Że niby się boisz, że chciałbyś to naprawić. Ja powiedziałem, że za bardzo nie wiem, co mam robić. Musisz, wiesz, tak trochę pokazać, że to od niej zależy twoja sprawa - powiedział student studentowi wychodząc od kierownika studiów.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-6938756877610274230?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/6938756877610274230/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/05/sposob-na.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/6938756877610274230'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/6938756877610274230'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/05/sposob-na.html' title='Sposób na...'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-8622299849883771600</id><published>2010-05-11T10:55:00.002+02:00</published><updated>2010-05-11T11:07:36.872+02:00</updated><title type='text'>Baza</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wchodzę do autobusu, a tłum ludzi spycha mnie od razu wprost pod nosy dwóch łysych osiłków, którzy prowadzą żywiołową rozmowę: - Tu teraz będziemy skręcać? - Tak, tak - I tu jest teraz prosta i ona się łączy z Puławską? - No - A z drugiej strony z jaką się łączy? Żwirki i Wigur? - A nie wiem - Ale tam jakbyśmy jechali z drugiej strony to też byśmy dojechali, nie? - No też - A to już wiem, gdzie jesteśmy - No. I tu teraz popatrz po prawej - obaj mężczyźni odwracają głowy i wytężają wzrok. Autobus wjeżdża na Rakowiecką i po chwili mija więzienie: - O, patrz! Baza, baza! - uśmiecha się jeden z mężczyzn i macha ręką na przywitanie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-8622299849883771600?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/8622299849883771600/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/05/baza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/8622299849883771600'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/8622299849883771600'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/05/baza.html' title='Baza'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-4033572896029981432</id><published>2010-05-08T16:06:00.005+02:00</published><updated>2010-05-11T10:57:10.242+02:00</updated><title type='text'>Krzysiu też nie miał</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stoję na prawie pustym przystanku. Tylko obok na małej ławeczce siedzi suchy, sfatygowany starszy mężczyzna, który czeka na autobus. Pogoda jest dosyć ładna dlatego nie przeszkadza mi fakt, że autobus spóźnia się już kilka minut. To o tej porze normalne - jest popołudnie, wszyscy wracają z pracy, na ulice wyjeżdżają tysiące samochodów i stolica się zatyka. Tak jest codziennie od lat.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W pewnym momencie mężczyzna na ławce nie wytrzymuje. Zaczyna się rozglądać i widząc, że stoję tuż przy rozkładzie jazdy pyta:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Na jaki pan czeka?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Na 167.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- O której jedzie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Już powinien dawno być - odpowiedziałem. Mężczyzna na chwilę się zamyślił. Rozejrzał się, wyciągnął szyję jakby chciał zajrzeć za horyzont i zobaczyć nadjeżdżający autobus. Spojrzał w prawo, w lewo, później na mnie. Założył nogę na nogę, znów się rozejrzał, znów spojrzał na mnie i zapytał kulturalnie:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Kolego, masz może poratować drobnymi? - ja równie kulturalnie odpowiedziałem, że nie mam, choć było to jawne kłamstwo, bo drobnych miałem w brud. Ciążyły mi te drobne w portfelu tak, że nie mogłem się doczekać, kiedy je wreszcie wydam. Ale menelowi, nawet dobrze wychowanemu pieniędzy nie dam. On sam nie naciskał na mnie wcale, najwyraźniej widział, że jestem z tych, co nie dają.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po chwili na przystanek przyszło dwóch chłopaków, gimnazjalistów chyba. Mężczyzna spojrzał na nich, zmierzył wzrokiem i zawołał, całkiem grzecznie: - Chodźcie tu na chwile... - chłopcy nie wiedzieli, jak zareagować, trochę się speszyli, ale podeszli. - Nie macie może drobnych? - zapytał mężczyzna. Ci także nie mieli, albo przynajmniej udawali, że nie mają. Mężczyzna trochę się już zirytował, bo drugi klient nie ma drobnych. Coś tam zaczął do nich mówić, o coś pytać. W pewnej chwili jeden z chłopców, wyraźnie oburzony rozmową, wyciąga portfel i demonstracyjnie otwiera mówiąc: - No nie mam! Nie mam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym momencie mężczyzna, w geście obrażonej panienki, odwrócił głowę w drugą stronę, tak żeby nie patrzeć na chłopców i niezadowolony mruczy coś pod nosem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po chwili, koło przystanku zatrzymał się samochód i wysiadł z niego mężczyzna, który żwawym krokiem przeszedł przez ulicę. Zobaczył go przystankowy menel i rozpoznał w nim znajomego: - Krzysiuuuu! - krzyknął życzliwie do kierowcy auta. Ten równie serdecznie kiwnął mu ręką, uśmiechnął się i zawołał: - Nie mam! Na prawdę nie mam!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-4033572896029981432?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/4033572896029981432/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/05/krzysiu-tez-nie-mia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/4033572896029981432'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/4033572896029981432'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/05/krzysiu-tez-nie-mia.html' title='Krzysiu też nie miał'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-4910609590292251604</id><published>2010-03-23T17:37:00.003+01:00</published><updated>2010-05-11T10:56:11.427+02:00</updated><title type='text'>Pieniądze leżą na ulicy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jadę autobusem przez Nowy Świat w Warszawie. Mogę spokojnie powiedzieć, że jadę ja, bo siedzę na pierwszym siedzeniu, z przodu autobusu. Mam widok jak kierowca, więc jadę. Jakaż to była uciecha, kiedy jako mały chłopiec mogłem usiąść na pierwszym siedzeniu. Łapało się wtedy kierownice tworzoną przez wyobraźnie i rękami naśladowało ruchy kierowcy, a ustami dźwięk silnika autobusu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autobus zatrzymał się na jednym przystanku, kierowca otworzył drzwi, odczekał chwilę, zamknął drzwi i ruszył. Nie ujechał jednak więcej niż dziesięciu metrów i zatrzymał się nagle bez wyraźnego powodu. Wstał i żwawo wyskoczył z autobusu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Pewnie coś się zepsuło - pomyślałem. Kierowca przykucnął na chwilę, jakby oglądał koło autobusu. Po czym wstał uśmiechnięty trzymając w ręku dwadzieścia złotych: - Dosłownie, pieniądze leżą na ulicy! - krzyknął do pasażerów. Usiadł na swoje miejsce i ruszył.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-4910609590292251604?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/4910609590292251604/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/03/pieniadze-leza-na-ulicy.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/4910609590292251604'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/4910609590292251604'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/03/pieniadze-leza-na-ulicy.html' title='Pieniądze leżą na ulicy'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-3297747782549861331</id><published>2010-02-25T17:19:00.002+01:00</published><updated>2010-05-07T16:30:27.133+02:00</updated><title type='text'>Tłusty czwartek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stoję na przystanku. Jest brzydka pogoda: zimno przeszywa do szpiku kości, wieje wiatr, pada śnieg. Marzę o ciepłym autobusie, który już dawno powinien przyjechać i zabrać do celu. Oprócz mnie na przystanku stoi tylko starsza kobieta, wokół żywej duszy nie widać. Któż chciałby wychodzić z domu w taką pogodę?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyglądam autobusu. Jestem wpatrzony w miejsce na horyzoncie, w którym powinien się pojawić żółto-czerwony pojazd. Nic. Obracam głowę w drugą stronę, bo już mi zdrętwiała od tego ciągłego wygięcia w jednym kierunku. Z drugiej strony szybkim, nerwowym krokiem zbliża się mężczyzna z reklamówką pełną zakupów. Śnieg sypie mu prosto w twarz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zbliża się, zaraz będzie mijał przystanek. Wtem przystaje i z niemałym wyrzutem pyta kobietę stojącą ze mną pod wiatą: - Pani też tak chłopa wysyła do sklepu?!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kobieta zdziwiona pytaniem nic nie odpowiedziała. Właściwie nie dał jej odpowiedzieć ów mężczyzna, który zaraz dodał: - W taką pogodę do sklepu. Co to jest? Do sklepu chodzi? A ta sobie siedzi w domu! Pani też tak swojego traktuje?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Przynajmniej się pan dotleni - rzuciła kobieta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Dotleni... Dotleni...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-3297747782549861331?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/3297747782549861331/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/03/tusty-czwartek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/3297747782549861331'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/3297747782549861331'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/03/tusty-czwartek.html' title='Tłusty czwartek'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-2274999365246071943</id><published>2010-02-23T17:05:00.001+01:00</published><updated>2010-03-23T17:36:50.316+01:00</updated><title type='text'>Brudna bułka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W małym osiedlowym sklepiku kobieta kupuje drugie śniadanie do pracy: drożdżówkę, batonika, mały napój.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- I jeszcze trzy bułki poproszę - mówi do sprzedawcy. Ten sięga po pieczywo, wkłada do plastikowej torebki i podaje klientce. W tym momencie reklamówka wyślizguje się z rąk mężczyzny i spada na ladę. Jedna z bułek potoczyła się po stole i spadła na zabrudzoną błotem i roztopionym śniegiem podłogę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Och, przepraszam! - zawołał sprzedawca - Już pani wymienię bułeczkę. Już wymieniam.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nie, nie trzeba! - zawołała kobieta podnosząc z podłogi pieczywo - Na prawdę nie trzeba.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ależ proszę, wymienię pani, przecież brudna jest - nalegał sprzedawca trzymając w ręku nową bułkę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nie, na prawdę nie trzeba - wzbraniała się kobieta - Wezmę tą. W porządku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ale za darmo pani wymienię. Proszę - sprzedawca mimo oporów klientki sięgał do plastikowej torebki, żeby zabrać brudną bułkę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nie trzeba! - obstawała przy swoim kobieta - Ta bułka nawet nie jest dla mnie, jest dla kolegi... którego z resztą nie lubię.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-2274999365246071943?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/2274999365246071943/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/02/brudna-buka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/2274999365246071943'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/2274999365246071943'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/02/brudna-buka.html' title='Brudna bułka'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-9058298479034825390</id><published>2010-01-05T16:33:00.002+01:00</published><updated>2010-01-05T16:46:56.280+01:00</updated><title type='text'>Czapka z gwiazdką</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na przystanku mężczyzna po pięćdziesiątce rozmawia ze znajomą o nieopodal siedzącym chłopcu. Chłopak ma może dziesięć lat i jest zapewne spokrewniony z mężczyzną. Chyba wraca z nim ze szkoły. Dziecko ma plecak, jest ciepło ubrane, no i ma czapkę. Czapkę z czerwoną gwiazdką. Mężczyzna rozmawia ze znajomą właśnie o tej czapce:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- No, ale widzi pani jaką on ma czapkę. To jest gwiazda radziecka - mówi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Widzę, widzę - uśmiecha się kobieta - Mówię przecież, że taka niepoprawna politycznie. Ciekawe czy wie co to znaczy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Wie pani, pytałem go, czy wie. I powiedział, że wie, ale... Może chce być kontrowersyjny? - mężczyzna uśmiecha się pobłażliwie - Wie pani, może naszych rodziców, którzy przeżyli wojnę, to by to drażniło, ale teraz...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ooo... Jedzie już 108 - zauważa kobieta - Mówiłam, że będzie szybciej. Bo on ma tam krótką trasę do nas.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-9058298479034825390?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/9058298479034825390/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/01/czapka-z-gwiazdka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/9058298479034825390'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/9058298479034825390'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2010/01/czapka-z-gwiazdka.html' title='Czapka z gwiazdką'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-1327090472269128348</id><published>2009-12-04T14:57:00.004+01:00</published><updated>2011-01-11T17:32:38.163+01:00</updated><title type='text'>Trylogia</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozmawiają młodzi ludzie, na oko gimnazjaliści. Kolega pyta swoją koleżankę:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A oglądałaś "Pana Wołodyjowskiego"?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nie... Nie wiem zresztą. Coś oglądałam, ale chyba to był "Potop" - stwierdziła dziewczyna i po chwili dodała - Tak, to był potop.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- No bo "Pan Wołodyjowski" to jest to, co on się potem na końcu wysadza. A "Ogniem i mieczem" to jest to, gdzie Olbrychski jest już stary i gra tego takiego starego przywódcę.. tych, no...  Jak im tam było? Kozaków chyba... - chwila namysłu - A nie, nie. Tatarów. No, Tatarów.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-1327090472269128348?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/1327090472269128348/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/12/trylogia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/1327090472269128348'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/1327090472269128348'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/12/trylogia.html' title='Trylogia'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-901119881225190875</id><published>2009-11-27T15:45:00.003+01:00</published><updated>2009-11-27T16:15:13.757+01:00</updated><title type='text'>Gdzie najlepiej, gdzie najtaniej</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- No widzi pani, ja na przykład te płytki kupiłem w Warce za 80 złotych za metr, a w Warszawie musiałbym za takie same dać 120... - wyjaśniał fryzjer swojej klientce. Bo akcja dzieje się tym razem w salonie fryzjerskim, którego sam jestem gościem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ale to się panu tak opłaca jeździć do Warki? Ile tam jest kilometrów? - pyta zainteresowana klientka, która siedzi w fotelu z jakimiś papilotami na głowie, a nad nią wisi dziwny hełm, służący do nie wiem czego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Opłaca, opłaca - wyjaśnia fryzjer - Ja kiedyś po płytki jeździłem nawet do Siedlec. Oni też sami przywożą, ale trzeba zapłacić, ale jak jest większa ilość towaru to nawet za darmo przywiozą do Warszawy pod dom. Wie pani, jak się tak 40 złotych na metrze zaoszczędzi, to to jest dużo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A próbował pan szukać w internecie? - rzuciła z innej części salonu młoda kobieta, której robiono manicure - Pewnie znalazłby pan jeszcze taniej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nie, nie szukałem. Ale rzeczywiście może byłoby taniej - odpowiedział fryzjer.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A co to jest, że w tym internecie wszystko jest takie tanie? - zapytała kobieta spod dziwnego hełmu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- No bo oni nie mają budynku, nie mają magazynu. Niczego takiego nie muszą utrzymywać, więc jest taniej. A jak ktoś zamawia u nich towar, to oni dopiero jadą kupują go i wysyłają - wyjaśnił fryzjer, a po chwili dodał - No, ale w tym internecie jest wszystko. Wszystko, od małych rzeczy po auta, nawet domy widziałem ludzie sprzedają!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ja bym się domu nie odważyła kupić na Allegro - powiedziała młoda kobieta, której robiono manicure. Wszyscy w salonie zgodzili się z jej stwierdzeniem. - Ale ja to nawet takie zakupy spożywcze robię w internecie, teraz jest dużo takich sklepów. Bo jak kiedyś wysłałam swojego męża do supermarketu, jak kiedyś sama nie mogłam, to co chwile mi dzwonił: "nie ma tego, to czy może być to... jest takie, a czy może być inne...". I w dodatku cztery godziny go nie było! Cztery! No i zwątpiłam i teraz wolę sobie sama zamówić. Jeszcze mi od razu do domu przynoszą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A pan coś, panie Jarku, kupował na Allegro? - zapytała fryzjera pani spod hełmu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nie... Jakoś się nie mogę przemóc. Niby żona kupuje, ale ja jakoś nie mogę. Ale no muszę spróbować. Może kupię na początek coś takiego małego, żeby spróbować jak to jest i dopiero potem jakieś większe rzeczy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po kilkunastu minutach za sprawą pana Jarka moje włosy zyskały zadowalającą długość. Wstałem, podziękowałem, zapłaciłem 25 złotych i wyszedłem. Wszystko w realu, na miejscu, niewirtualnie. Mogłem popatrzeć, posłuchać no i wyjść na chwilę z domu, bo akurat tego dnia było bardzo ciepło i słonecznie. A przecież grudzień już tuż, tuż.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-901119881225190875?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/901119881225190875/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/11/gdzie-najlepiej-gdzie-najtaniej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/901119881225190875'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/901119881225190875'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/11/gdzie-najlepiej-gdzie-najtaniej.html' title='Gdzie najlepiej, gdzie najtaniej'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-9208787149586550879</id><published>2009-11-05T13:03:00.006+01:00</published><updated>2009-11-05T14:04:14.466+01:00</updated><title type='text'>Pies bohater</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tę historię opowiedział mi mój brat, który usłyszał rozmowę dwóch kobiet jadących razem z nim w autobusie. Jedna z pań jechała właśnie do lekarza i w trakcie podróży opowiadała swojej znajomej o niesamowitym zdarzeniu z udziałem swojego psa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kobieta chciała się zdrzemnąć w ciągu dnia. Położyła się więc i starała zasnąć. Jednak w pewnym momencie wskoczył na nią jej pies i zaczął lizać w czoło. Kobieta zdziwiona zachowaniem swojego pupila próbowała go odepchnąć, ale pies nie dawał za wygraną. Kiedy udało się go odsunąć, nie minęła chwila, a pies znów rzucił się na nią z jęzorem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W trakcie siłowania się ze zwierzakiem kobiecie zaczęło kręcić się w głowie. Wstała więc i poszła zmierzyć sobie ciśnienie, ponieważ najprawdopodobniej już wcześniej miała problemy z krążeniem. Wiedziała więc, co powinna robić. Okazało się, że ciśnienie ma bardzo wysokie i powinna wziąć przepisane wcześniej przez lekarza leki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak wyjaśniała później swojej znajomej, gdyby poszła spać i nie wzięła leków, najprawdopodobniej miałaby wylew... Jak sama przyznała, pies uratował jej życie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po tym zdarzeniu zdecydowała, że musi pojechać do lekarza. I właśnie w czasie tej podróży do lekarza jej historię usłyszał mój brat.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-9208787149586550879?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/9208787149586550879/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/11/pies-bohater.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/9208787149586550879'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/9208787149586550879'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/11/pies-bohater.html' title='Pies bohater'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-7023424534823275204</id><published>2009-10-08T12:07:00.002+02:00</published><updated>2009-10-08T12:11:03.198+02:00</updated><title type='text'>Polska właśnie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powiedziała kobieta rozmawiająca w autobusie przez telefon: - Ooo... To fajnie, że sobie kupił to auto! ... ... ... Czemu "nie"? No, chyba mu nie zazdrościsz?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-7023424534823275204?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/7023424534823275204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/10/polska-wasnie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/7023424534823275204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/7023424534823275204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/10/polska-wasnie.html' title='Polska właśnie'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-1544403023583400811</id><published>2009-10-04T15:22:00.004+02:00</published><updated>2009-10-04T15:40:04.183+02:00</updated><title type='text'>Cud natury</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To było kilka dni temu w ostatnie dni września. Jeszcze wczoraj było ciepło, świeciło słońce, a dziś niestety powiało jesienią.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Autobus stał na skrzyżowaniu czekając na zielone światło, które już dawno powinno się zaświecić. Zmęczeni ludzie, wracający z pracy, myślami byli już w domu. Nikt nic nie mówił, tylko czekał na to zielone światło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W pewnej chwili odezwał się czterdziestoparoletni mężczyzna. Właściwie to krzyknął: - No, popierdolone! - i roześmiał się na cały głos wprawiając w osłupienie wszystkich pasażerów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Powiedział, co wiedział! - odezwał się z drugiego końca autobusu jakiś głos. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-No, ale popatrzcie - mężczyzna próbował się wytłumaczyć - kasztany zakwitły! I nie tylko ten, tamte też! No, popierdoliło...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Swoją drogą, mężczyzna nie wyglądał na takiego, który mógłby się zachwycać cudami przyrody. Cóż, pozory mylą. Ale sposób, w który wyraził swoje zdziwienie, pasował jak ulał do jego powierzchowności.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-1544403023583400811?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/1544403023583400811/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/10/to-byo-kilka-dni-temu-w-ostatnie-dni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/1544403023583400811'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/1544403023583400811'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/10/to-byo-kilka-dni-temu-w-ostatnie-dni.html' title='Cud natury'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-1265850084525085687</id><published>2009-10-03T15:15:00.000+02:00</published><updated>2009-10-04T15:54:11.514+02:00</updated><title type='text'>Hobbystka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na przystanku pod biblioteką uniwersytecką starsza pani opowiada parze - chyba małżeństwu - w podobnym do niej wieku:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- No mam takie dwie piękne monety. Jedną z Ojcem Świętym Janem Pawłem II, a drugą z Prymasem Tysiąclecia. Mówię pani przepiękne. Ale jest takie miejsce na Wiatracznej. Oni tam mają różne monety. Bardzo tanio. Za cztery, pięć złotych. A tu to drogie po siedem, to rzadko kupuje. Muszę się ładnie ubrać i tam w niedzielę pojechać. I mam też takie inne miejsce i tam to już w ogóle bardzo tanio, ale trudno coś dobrego trafić.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-1265850084525085687?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/1265850084525085687/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/10/hobbystka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/1265850084525085687'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/1265850084525085687'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/10/hobbystka.html' title='Hobbystka'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-4489282540499415</id><published>2009-09-12T12:36:00.002+02:00</published><updated>2009-09-12T12:56:42.950+02:00</updated><title type='text'>Zamknij się!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na samym przodzie autobusu dwaj pijani w sztok mężczyźni prowadzą bardzo żywiołową dyskusję. Jeden, niemalże krzycząć, wylewa swoje żale, narzeka, lamentuje. Drugi nieudolnie próbuje go pocieszać. Przekrzykują się wzajemnie, uciszają jeden drugiego, nawet szarpią. Rozmowę słyszą wszyscy pasażerowie autobusu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Może by się w końcu pan zamkną! - krzyczy w pewnym momencie pewna starsza kobieta siedząca dwa rzędy za głośnymi mężczyznami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Sama niech pani się zamknie! -  odpowiada (bez odwracania się w stronę kobiety) ten, który żalił się i narzekał. Dalej, z głową skierowaną w kierunku jazdy autobusu mężczyzna kontynuuje rozmowę: - Pani niech się zamknie, bo też nie była na pogrzebie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Znam lepsze miejsca do odwiedzania niż pogrzeby! - krzyczy kobieta na cały autobus.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Państwo wymienili ze sobą kilka głośnych uprzejmości, po czym oboje zamknęli się z własnej woli.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-4489282540499415?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/4489282540499415/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/09/zamknij-sie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/4489282540499415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/4489282540499415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/09/zamknij-sie.html' title='Zamknij się!'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-62882513810972142</id><published>2009-09-09T20:55:00.004+02:00</published><updated>2009-09-24T09:17:54.217+02:00</updated><title type='text'>Dziewiąty, dziewiąty, dziewiąty</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Dień dobry - woła w autobusie dojrzały mężczyzna, który najprawdopodobniej wraca z pracy - Dzień dobry - powtarza, bo ten do którego mówi, nie słyszy za pierwszym razem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Aaa... Witam! - odwraca się wołany mężczyzna, w podobnym wieku, niosący zakupy - nie poznałem pana. Co słychac? - pyta, jak to w takich przypadkach, kurtuazyjnie. Przez chwilę panowie wymieniają się standardowymi grzecznościami. Wkrada się moment krępującej nieco ciszy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ładna pogoda, prawda? - zagaduje ten wracający najprawdopodobniej z pracy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Ładna, ładna - przytakuje drugi - w tym miesiącu nie możemy narzekać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Tak, racja. To już dziś siódmy czy ósmy września, a tak ładnie świeci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Dziewiąty, dziś dziewiąty jest - poprawia mężczyzna z zakupami - Pan popatrzy jaka dziś ładna data: dziewiąty, dziewiąty, dziewiąty.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Rzeczywiście, same diewiątki. To jakiś szczęśliwy dzień musi być. Może by w coś zagrać - uśmiecha się.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Wie pan, córka wczoraj trójke w totolotka trafiła.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- O! A dużo to?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Nie, gdzie tam. Szesnaście złotych. Ale powiedziała mi, żebym za te szesnaście złotych kupił jakieś słodycze, smakołyki. No to właśnie kupiłem - i pokazuje swojemu rozmówcy zakupy, a wśród nich reklamówka z babką, murzynkiem albo jakimś innym pysznym ciastem.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-62882513810972142?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/62882513810972142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/09/dziewiaty-dziewiaty-dziewiaty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/62882513810972142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/62882513810972142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/09/dziewiaty-dziewiaty-dziewiaty.html' title='Dziewiąty, dziewiąty, dziewiąty'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-7611715813711198093</id><published>2009-09-04T11:56:00.004+02:00</published><updated>2009-09-04T12:20:35.904+02:00</updated><title type='text'>Pierogi ze śliwkami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A ile jabłek zostało jeszcze w kuchni na stole? - pyta swojego męża siedząca za mną staruszka. - Chyba jeszcze ze dwa. Chociaż nie jestem pewien. Ja dziś jedno zjadłem. Chyba dwa jeszcze zostały - odpowiada mąż.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- A smakowały ci te pierogi ze śliwkami? - Smakowały - odpowiada mąż, ale od razu zaznacza - Dobre były, chociaż mogły być troche bardziej słodkie. Mogła dodać troszkę więcej cukru. Ale dobre były. Pierwszy raz takie jadłem. Takie ze śliwkami. - Ja też pierwszy raz - przyznaje się kobieta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak przez całą drogę pan z panią rozprawiali o pierogach ze śliwkami, które jedli u kogoś w gościach. Pierwszy raz w swoim długim życiu spróbowali czegoś nowego. Doświadczyli jakiejś drobnej nowości. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przeraziłem się. Na starość, kiedy przeżyło się już życie, wszystkiego doświadzyło, swoje na świecie zrobiło, sprawy - wydawać by się mogło - nieistotne są tematem rozmów, wzbudzają emocje, zajmują ludzi. To są rzeczy, których dziś nie zauważam, przechodzę obojętnie. Bo, co mnie obchodzi, ile jest jeszcze jabłek na stole? Jak tu się podniecać pierogami ze śliwkami?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przeraziłem się, bo uświadomiłem sobie, że kiedyś takie błahostki, będą centrum mojego życia. Dziś niezauważane, czekają spokojnie na swój czas, swoją kolej bycia nieodłączną częścią życia starca.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-7611715813711198093?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/7611715813711198093/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/09/pierogi-ze-sliwkami.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/7611715813711198093'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/7611715813711198093'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/09/pierogi-ze-sliwkami.html' title='Pierogi ze śliwkami'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-8111548121235258861</id><published>2009-09-01T14:55:00.005+02:00</published><updated>2009-09-04T12:20:23.823+02:00</updated><title type='text'>70 lat po pierwszym września</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Pierwszy września... taki sam pierwszy września, jak wtedy był - wspomniał starszy pan siedzący za mną w autobusie. - Taka sama pogoda. Tak samo ładnie było. O tej porze, to już samoloty latały... - dodała siedząca obok staruszka - Teraz, te młode pokolenia, będą znały historię tylko z opowiadania...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-8111548121235258861?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/8111548121235258861/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/09/70-lat-po-pierwszym-wrzesnia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/8111548121235258861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/8111548121235258861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/09/70-lat-po-pierwszym-wrzesnia.html' title='70 lat po pierwszym września'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-3441336703398688795</id><published>2009-08-29T10:43:00.003+02:00</published><updated>2009-08-29T11:40:57.242+02:00</updated><title type='text'>Ramzes umarł, kryzys żyje</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Historia Egiptu według kabaretu TEY wygląda następująco: w starożytnym Egipcie był faraon i on się nazywał Ramzes i miał brata, co się nazywał Kryzys, no i ten Ramzes umarł, a Kryzys żyje.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Także już od starożytności ludzkość musi stawiać czoła permamentnemu kryzysowi. Niektórzy do ciągle trwających ciężkich czasów już tak się przyzwyczaili, że właściwie przestały im przeszkadzać różnego rodzaju kłody rzucane pod nogi przez kryzys. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W autobusie spotykają się dwie znajome. - O dzień dobry pani! Co u pani słychać! - z entuzjazmem mówi jedna z pań. - A dzień dobry! - u śmiecha się druga - Bardzo dobrze, ostatnio córkę zwolnili z pracy - mówi równie entuzjastycznie - Po czternastu latach pracy w zakładzie. Pani sobie to wyobraża? I nawet teraz nie ma prawa do zasiłku... - tu głos już wyraźnie stracił na animuszu. Nie usłyszałem, dlaczego zasiłek córce nie przysługuje. Czegoś jej tam zabrakło. Ważne, że przynajmniej mama zbytnio się tym nie martwi. No cóż, jest kryzys, a więc są i ofiary. Trzeba się z tym pogodzić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ludzie różnie radzą sobie z tym kryzysem. Widziałem pewną panią w tramwaju, która chciała zaoszczędzić na bilecie. Wsiadła do wagonu. Rozejrzała się i stanęła przy kasowniku. Tak dojechała do pierwszego przystanku. Na drugim, wyciągnęła bilet, znów się rozejrzała i pojechała dalej. Już myślałem, że na trzecim przystanku uda się jej skasować bilet, ale nie. Pani przywarła jeszcze bliżej do kasownika i tylko coraz częściej rozglądała się po wagonie. Nie wiem, czy na kolejnych przystankach sytuacja wyglądała podobnie, bo niestety czwarty przystanek był mój i musiałem przesiąść się do autobusu. Może później pani zdecydowała się skasować bilet.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sposobów radzenia sobie z kryzysem jest wiele. Powyżej przedstawiłem dwa. Pierwszy można nazwać ironiczno-pogodnym przyzwoleniem (raczej rzadko spotykany w naszym kraju), a drugi (wykształcony na przestrzeni wieków) narodowym kombinowaniem. Każdy niech wybierze swój sposób.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-3441336703398688795?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/3441336703398688795/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/08/ramzes-umar-kryzys-zyje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/3441336703398688795'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/3441336703398688795'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/08/ramzes-umar-kryzys-zyje.html' title='Ramzes umarł, kryzys żyje'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-8091138508001762593</id><published>2009-07-22T22:23:00.002+02:00</published><updated>2009-07-22T23:02:01.989+02:00</updated><title type='text'>Sfrustrowany kierowca</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Idę, jestem jeszcze daleko od przystanku, ale na horyzoncie widzę już mój autobus. Biegnę. Biegnę. Ale zaraz, nie mam biletu. No trudno. Przepłacę o 20 gorszy i kupię u kierowcy. Niech będzie, moja strata. Dobiegam. Proszę kierowcę o bilet.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Bilet... - burkną pod nosem kierowca. Widzę, że będzie jakiś dłuższy monolog. Pozwalam więc kierowcy mówić. Może być ciekawie, bo wygląda na to, że pan ma zły dzień. Jest nieogolony (taki dwudniowy), może wczoraj popił z kolegami, a dziś męczony kacem i upałem nie może się doczekać powrotu do domu. Myślę sobie, niech się wyładuje. Niech powie, co go gryzie. Lepiej, że trafiło na mnie, niż na kogoś innego. Ja go poniekąd rozumiem, wysłucham go, nie uniosę się, nie zbiję. Pozwalam się wyrazić. Mówi więc, cicho, pod nosem, bez emocji, ale tak, żebym wszystko słyszał, żeby dotarło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Bilet... Kiosk pod nosem, a u kierowcy się kupuje... Co to ja sklep jestem, kiosk? - mówiąc to wybiera mi bilet, powoli, jakby chciał, zanim dostanę bilet i resztę,  zdążyć powiedzieć wszystko, co mu leży na sercu - Kupuje się bilety, a później jest: autobusy się spóźniają, nie jeżdżą na czas, gdzie byłeś?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiedział coś jeszcze, coś czego nie usłyszałem. Dał w końcu bilet, dał resztę i ruszył. On lekki, bo wyrzucił z siebie trochę swoich żalów, ja niewzruszony, bo dzień był tak ładny, że nawet nie potrafiłem się zdenerwować chamstwem (i bądź co bądź brakiem profesjonalizmu) kierowcy. Uśmiechnąłem się tylko troszeczkę. Chyba dobrze, że trafiliśmy na siebie. Innym się  nie dostanie peerelowskim chamstwem.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-8091138508001762593?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/8091138508001762593/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/07/sfrustrowany-kierowca.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/8091138508001762593'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/8091138508001762593'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/07/sfrustrowany-kierowca.html' title='Sfrustrowany kierowca'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-5205712108895313501</id><published>2009-07-22T22:09:00.005+02:00</published><updated>2009-07-22T22:21:15.418+02:00</updated><title type='text'>Bez porównania</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Krótka rozmowa w jastrzębskim autobusie. Rozmawia starszy pan ze starszą panią. Pani mówi: - Kiedyś to ta młodzież była inna - pan przytakuje głośnym pomrukiem - Inna była, inaczej chowana - pan kiwa głową - Teraz, teraz ja nie wiem, co oni robią. Przecież, co oni robią? Jak oni pracują? Myśmy, myśmy to pracowali ciężko... na polu, na słońcu... - pan mruczy - a teraz, teraz to oni nic nie robią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ale pani, teraz to nie ma co porównywać - mówi pan - teraz to jest całkiem inaczej. Z nami to się oni nie mogą równać. Teraz to się wszystko zmienia, wszystko jest injaczej - tymczasem pani wstaje i podchodzi do drzwi, bo autobus dojeżdża już do jej przystanku. Kiwa jeszcze głową na znak, że zgadza się ze słowami rozmówcy i wysiadając dopowiada jeszcze, po cichu, jakby do siebie: - No, ale z nami to się oni równać nie mogą.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-5205712108895313501?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/5205712108895313501/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/07/bez-porownania.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/5205712108895313501'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/5205712108895313501'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/07/bez-porownania.html' title='Bez porównania'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-3508455425913655882</id><published>2009-07-15T14:11:00.005+02:00</published><updated>2009-07-15T20:51:50.361+02:00</updated><title type='text'>Ludzie to głupoty gadają</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jastrzębie, mały autobusik linii 103 - tylko on dojeżdża na moje osiedle. Jest upalnie. Wreszcie lato. Pocę się i przysłuchuję rozmowie dwóch starszych pań. Nie słyszałem początku konwersacji, ale szybko wywnioskowałem o czym panie mówią. Jak się później okazało, nie myliłem się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza, słusznej wagi, otoczona torbami pełnymi zakupów, mówi ze śląskim akcentem do drugiej: - Pani tam ni ma co chodzić (tam - czyli jak się domyślałem na jastrzębski targ przy ulicy Arki Bożka). Ja godom pani, brat mojego szwagra tam poszedł i potem mówił, że go wszystko boli. Tak nim zatrzęśli! I za trzy dni umarł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga pani wybuchnęła śmiechem. - Nie chce mi pani powiedzieć - zaczęła czystą, nie śląską, polszczyzną - że przez to, że był na targu umarł. A ile miał lat?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Sześćdziesiąt - odpowiedziała pani przy tuszy i pewna swoich racji zaczęła odpierać zarzuty - No godom pani, że mi mówił. Tak nim zatrzęśli, tak go bolało coś w środku, tak mówił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autobus dojechał do przystanku, na którym swoją podróż kończyła pani od brata szwagra. Podnosząc się z miejsca, zabierając swoje zakupy i wychodząc z busa donośnym głosem, niemal krzycząc, ostrzegała: - Nie chodźcie na targ, bo tam ludzie umierają!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pani! Czterysta osób tam codziennie chodzi - zdążyła krzyknąć druga kobieta przed zamknięciem drzwi autobusu, a kiedy zostały już zamknięte, zwróciła się do nas i powtórzyła do wszystkich pasażerów busa - Czterysta osób tam codziennie chodzi i nikt nie umiera. Ludzie to głupoty gadają... Głupoty...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pozostaje nic innego, jak tylko zgodzić się z panią mówiącą polszczyzną bez śląskich naleciałości. Trzeba jeszcze tylko zaznaczyć, że na targ przy ulicy Arki Bożka w Jastrzębiu Zdroju przychodzi znacznie więcej niż czterysta osób dziennie. Znacznie, znacznie więcej.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-3508455425913655882?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/3508455425913655882/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/07/ludzie-to-gupoty-gadaja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/3508455425913655882'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/3508455425913655882'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/07/ludzie-to-gupoty-gadaja.html' title='Ludzie to głupoty gadają'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-4774451192632672457</id><published>2009-07-02T22:24:00.006+02:00</published><updated>2009-07-09T23:35:46.775+02:00</updated><title type='text'>Drugi potop będzie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym roku,  jak na razie, lato nie jest zbyt uprzejme. Rano świeci słońce, w południe pada deszcz, po południu wieje, a wieczorem spokój. W większości jednak pada. I to leje w takich ilościach, że południe Polski zaczyna tonąć. Niewesoła sytuacja panuje też w Czechach i to właśnie od Czech zaczyna się kolejna moja relacja z zasłyszanych rozmów... tym razem zasłyszanych na dworcu autobusowym w Jastrzębiu Zdroju, gdzie się urodziłem i wychowałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Teraz to Czesi spuszczają tą wodę powoli - mówi, na oko pięćdziesięcioletnia, pani do drugiej starszej koło siedemdziesiątki - Ale jak tak wszystko spuszczą to nas zaleje!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nie! Niemożliwe! - z niedowierzania podnosi głos druga. Ta pierwsza kiwa głową, na znak, że wie, co mówi. Na co ta druga kręci głową pokazując, że nie chce przyjąć do wiadomości możliwości zalania nas. Następuje chwila ciszy. Po czym ta pierwsza, młodsza, widać, że bystrzejsza, albo przynajmniej chcąca za taką uchodzić, mówi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- A w ogóle to mówią, że będzie drugi potop - na co starsza pani, jeszcze głośniej niż poprzednio, rzuca swoje: - Nie! Niemożliwe! - i znów kręci głową. Młodsza znów kiwa, że tak, że ma rację. - A skąd to wiadomo? - dopytuje starsza. - No tak mówią - wyjaśnia młodsza. - A kto mówi? - drąży dalej. - No podobno w trzeciej tajemnicy fatimskiej tak jest powiedziane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu cisza. Obie kiwnęły raz głową na znak, że teraz to wszystko wiadomo, bo jak trzecia tajemnica fatimska tak mówi, to musi się spełnić, musi być prawda. Oj, musi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S.&lt;br /&gt;Nie wiem o jakie "spuszczanie" wody przez Czechów chodziło pani na przystanku. Nic o podobnym procederze nie słyszałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.P.S.&lt;br /&gt;Trzecia tajemnica fatimska nie mówi nic o potopie. Jest m.in. zapowiedzią zamachu na papieża.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-4774451192632672457?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/4774451192632672457/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/07/drugi-potop.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/4774451192632672457'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/4774451192632672457'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/07/drugi-potop.html' title='Drugi potop będzie'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-3059319988556791300</id><published>2009-06-27T13:14:00.004+02:00</published><updated>2009-06-27T14:01:23.644+02:00</updated><title type='text'>Oni, Chińczycy, dzieci</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na przystanku przy Śniegockiej do autobusu wsiada starsza pani ze starszym panem. Chyba znajomi. Usadawiają się na przodzie autobusu i kontynuują swoją rozmowę, którą rozpoczęli czekając na autobus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan: - To cośmy zbudowali, to oni wszystko zniszczyli! - mówi wyraźnie zirytowany, machając przy tym ręką. Jego rozmówczyni przytakuje, coś odpowiada i po chwili dodaje: - Na przykład ostatnio, kupiłam sobie zapałki. I, wyobraź sobie, nie mogłam ich odpalić. Łamały się, kruszyły... Patrze na opakowanie, a one wyprodukowane w Chinach! - wyraz "Chiny" wypowiada z takim obrzydzeniem, że aż sam czuję niechęć do tego kraju - To już w Polsce się nie opłaca produkować? - pyta retorycznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dojeżdżamy do skrzyżowania z ulicą Książęcą. Pani, oburzona Chińczykami, spogląda przez okno na ustawione wzdłuż krawężników biało-czerwone słupki , dzięki którym skrzyżowanie jest lepiej widoczne, i mówi: - I po co te słupki tutaj?! To żeby ludzie nie jeździli po chodnikach, trzeba słupki zrobić?! To nie widzą gdzie jest granica?! To oni myślą, że dzieci jeżdżą tymi samochodami czy kto?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-3059319988556791300?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/3059319988556791300/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/06/oni-chinczycy-dzieci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/3059319988556791300'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/3059319988556791300'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/06/oni-chinczycy-dzieci.html' title='Oni, Chińczycy, dzieci'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-6663416486302522560</id><published>2009-06-15T13:47:00.007+02:00</published><updated>2010-07-06T18:46:14.460+02:00</updated><title type='text'>Niepogoda</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przystanek na Sielcach w Warszawie. Dwie panie w słusznym wieku rozmawiają o rolnictwie. - A byłam ostatnio na działce. Myślałam, że porządek zrobię, bo już trzeba,  ale nic nie zrobiłam. Tak padało, że wszystko mokre, wszystko zalało. Dobrze, że córka zawiozła mnie samochodem tośmy nie zmokły przynajmniej - druga z pań kiwa współczująco głową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobiety wymieniają jeszcze kilka zdań, których nie słyszę, bo zagłuszają mi jeżdżące samochody. Jest dziesiąta, zamiast siedzieć w pracy, ludzie jeżdżą samochodami. Długie sznury aut suną Czerniakowską, rozrywają się tylko wtedy, kiedy zatrzymuje je czerwone światło. Jeden sznur stoi, ale za to z drugiej strony rusza kolejny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwila ciszy - znów słyszę rozmowę. - No i w tym roku nie obrodziły. Jak miały ten okres dojrzewania, to wtedy stały w wodzie i nic nie urosło. Ja mam taką jedną grządkę tylko, żeby się czymś zająć, ale za to sporą - rozmówczyni znów przytakuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie też ta pogoda denerwuje. Dziś jest ciepło i słonecznie, ale jeszcze kilka dni temu... szkoda gadać. Padało, wiało i było zimno - jak we wrześniu czy październiku. Co to jest, żeby w czerwcu chodzić w jesiennej kurtce?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znowu auta zagłuszyły rozmowę pań. Najwyraźniej zmieniły temat, bo gdy się już uciszyło, usłyszałem tylko: - Nie, nie, na dzieci dziś nie można liczyć. Ciężko pracują - nie było w tych słowach żadnego wyrzutu, żadnych pretensji, raczej zrozumienie z lekką nutką żalu. Cóż, takie czasy - na dzieci i pogodę nie można dziś liczyć.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-6663416486302522560?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/6663416486302522560/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/06/niepogoda.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/6663416486302522560'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/6663416486302522560'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/06/niepogoda.html' title='Niepogoda'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-5536890099446647218</id><published>2009-06-07T20:01:00.000+02:00</published><updated>2009-06-08T15:44:42.067+02:00</updated><title type='text'>Lepiej siedzieć niż stać</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A oto historyjka czysto komunikacyjna, a do tego autobusowa. Zdarzyło się to wczoraj, w ładny, choć niezbyt ciepły dzień. Aura nie przeszkodziła jednak pewnej dziewczynie ubrać się jak w dzień duszny i upalny - odsłaniając wszelkie możliwe wdzięki. Szła więc dwudziestoparolatka, pośród ludzi ubranych w wiosenne kurtki i płaszcze, odziana jedynie w sukienkę bawełnianą z odkrytymi ramionami, która subtelnie, bez żadnej przesady, zakrywała to, co zakrywać powinna - ale nic poza tym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widziałem ją z daleka. Stałem na przejściu dla pieszych i czekałem na zielone światło. A Ona szła - kroczyła, sunęła, płynęła - po drugiej stronie ulicy. Nie sposób jej było nie zauważyć pośród zaspanych ludzi w szarych kurtkach. Swoim ubiorem zwracała na siebie uwagę. Spostrzegła ją również para, która stała obok mnie. Zauważyłem, że wymieniają uwagi na jej temat. Uśmiechają się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest zielone światło, przechodzimy. Po chwili okazuje się, że podobnie jak ja, również para i to dziewczę w krótkiej spódniczce, będzie czekać na autobus na tym samym przystanku. Tymczasem, dziewczyna, jakby chciała się schować przed lepkim wzrokiem przechodniów, weszła pod wiatę. Natomiast para ustawiła się kilka metrów od zadaszenia, a ja gdzieś między dziewczyną a parą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stoimy. Spoglądam raz to na dziewczę, bo zdrowym mężczyzną jestem, raz to na parę, bo widzę, że ciągle rozmawiają o pięknej. Chłopak z pary, najwidoczniej zarzeka się, że ta dziewczyna na pewno mu się nie podoba, bo kręci głową i robi jakieś miny - zerkając cały czas w jej stronę. Tłumaczy prawdopodobnie, że nie lubi takich dziewczyn, bo pewnie puszczalska (choć myśli ma kosmate). Mówi, że nie nie przepada za kobietami po solarium, bo to sztuczne takie (choć dziewczyna cerę ma bardzo zdrową).  Wyjaśnia, że makijaż ma za mocny (choć makijaż nie jest  wcale przesadzony), a on przecież lubi naturalne. Tłumaczy, że woli słodkie blondynki, a nie tajemnicze brunetki, że lepszy płaski obcas od szpilki i długie spódnice do kostek od krótkich sukienek. A tak w ogóle, to ona na pewno jest głupia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy to, uspokojona obszernymi wyjaśnieniami, jego wybranka pyta: - Chcesz usiąść? -  Na co on, ażeby nie było wątpliwości, że chce zbliżyć się i pooglądać stojącą pod wiatą piękność, niby zastanawia się sekundę (choć odpowiedź zna już od świateł), robi kwaśną minę i mówi: - No... Lepiej siedzieć niż stać - I wtedy on, spokojny, że wybranka nic nie podejrzewa, i ona spokojna, że wybranek zapatrzony jest tylko w nią, udają się pod wiatę przystanku i ku uciesze chłopaka siadają metr od stojącej piękności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak szczęśliwie wyszło, że chłopak, pod pretekstem wyglądania autobusu, mógł bezkarnie odwracać głowę w stronę pięknej i patrzeć na nią. Napawać się widokiem jej odsłoniętych ramion i nóg. Mógł zażywać chwili intymności - sam na sam - jego wzrok i jej udo - przez kilka sekund, tak blisko.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-5536890099446647218?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/5536890099446647218/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/06/lepiej-siedziec-niz-stac.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/5536890099446647218'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/5536890099446647218'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/06/lepiej-siedziec-niz-stac.html' title='Lepiej siedzieć niż stać'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-5795067146065302304</id><published>2009-06-05T10:02:00.000+02:00</published><updated>2009-06-05T10:26:59.778+02:00</updated><title type='text'>Racja menela</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A teraz sytuacja całkowicie niezwiązana z komunikacją. Akcja dzieje się w sklepie, w markecie na ulicy Marszałkowskiej. Stoję w kolejce do kas samoobsługowych, za mną para - podpity pan ze wstawioną panią. Oboje trzymają w rękach kilka puszek piw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zniecierpliwiony pan żali się partnerce: - Popatrz, takie długie kolejki, a oni kurwa dwie kasy otwarli tylko. Ja tu codziennie kupuje - domyślam się, że alkohol - ja tu codziennie kupuje i wymagam! - mówi. Nie mogę się z nim nie zgodzić. W tym sklepie to normalne. Ludzie czekają czasem w kilkunastometrowych kolejkach, a na chyba osiem kas pracują cztery albo pięć. Całe szczęści, że postawili dodatkowe cztery kasy samoobsługowe, to tłok się trochę rozładowuje. Niestety, po kilku tygodniach zepsuła się jedna z tych kas. Najpierw wisiała karteczka, że "w tej kasie tylko kartą można płacić". Później kasa zepsuła się na dobre. I tak nienaprawiona stoi do dziś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale w tym sklepie to normalne. Kiedyś  zepsuła się taśma, która przysuwa zakupy do kasjerki. Przez pół roku wisiała karteczka, która przepraszała klientów, że "taśma chwilowo nieczynna". Przez pół roku! Rację miał pan pijak, który stwierdził, że tu codziennie kupuje, więc wymaga. Ciągle niestety, nie tylko w tym sklepie, jest się TYLKO klientem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę więc spokojnie odstać w kolejce swoje dziesięć minut (a przyszedłem tylko po śmietanę). Stoję zatem i słucham. A pan pijak mówi dalej: - Ciekawe czy te maszyny (kasy samoobsługowe) wiedzą, że alkoholu nietrzeźwym nie sprzedajemy - zwraca się do partnerki i śmieje mówiąc - Zrobiliby taką kratkę. Proszę tu chuchnąć. Chuu, Chuu... Ooo, panu nie sprzedamy! He, he... - partnerka przytakuje, a on po chwili refleksji stwierdza: - Głupie to wszystko robią.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-5795067146065302304?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/5795067146065302304/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/06/racja-menela.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/5795067146065302304'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/5795067146065302304'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/06/racja-menela.html' title='Racja menela'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-1364085523364299076</id><published>2009-06-02T13:53:00.000+02:00</published><updated>2009-06-02T22:10:25.415+02:00</updated><title type='text'>Siła Baracka Obamy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I już  teraz, na dobry początek, przytoczę pewną sytuację, którą miałem przyjemność (tak, przyjemność, bo śmieszne to było) spotkać na swojej drodze. Otóż, byłem w listopadzie albo grudniu ubiegłego roku w Zarządzie Transportu Miejskiego w Warszawie na ulicy Senatorskiej, w celu wymiany pękniętej karty miejskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W okienku obok swoją sprawę załatwiał pewien pan, pewnie po czterdziestce, ale wyglądający znacznie starzej, bo zniszczony alkoholem. Chciał wyjaśnić jakieś zawiłości związane z niezapłaceniem przez niego mandatu. Nie słyszałem całej rozmowy, ale w pewnym momencie pani w okienku, po dłuższej nerwowej wymianie zdań z tym panem, powiedziała, że cała sprawa może trafić nawet do sądu. W tym momencie mężczyzna jeszcze bardziej się obruszył i krzykną na całą salę: - Policje na mnie naślecie, sąd na mnie naślecie! Co jeszcze? Może Baracka Obamę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy zrozumiałem fenomen tego człowieka. Oczywiście, nie czterdziestolatka zniszczonego alkoholem, ale Obamy. Nawet w Polsce, w której niewielu interesuje się zagranicą, Barack Obama ma autorytet. Ma go nawet u tego pijaczyny, który uznał go za ostatnią instancję sprawiedliwości. Kogoś, kto stoi ponad polską policją i sądem. Kogoś wręcz świętego!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-1364085523364299076?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/1364085523364299076/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/06/sia-baracka-obamy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/1364085523364299076'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/1364085523364299076'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/06/sia-baracka-obamy.html' title='Siła Baracka Obamy'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1653517951486996165.post-4243519149962005631</id><published>2009-06-01T22:34:00.000+02:00</published><updated>2009-06-02T13:52:53.467+02:00</updated><title type='text'>Skąd taki pomysł?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Postanowiłem stworzyć ten blog pod wpływem wielu ciekawych rozmów zasłyszanych w środkach komunikacji miejskiej. Wiem, że podsłuchiwać jest niegrzecznie. Ale uważam, że wszystkie rozmowy, dialogi i sytuacje, z którymi stykamy się codziennie, świetnie pokazują, jakimi ludźmi jesteśmy. W komunikacji miejskiej wszystko dzieje się spontanicznie, zdarza się ogromna ilość nieprzewidywalnych sytuacji, niektórych nawet bardzo intymnych, które wymuszają natychmiastową, nieprzemyślaną reakcję. Czyli reakcję nieudawaną, bez lansu i pozy - prawdziwą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten blog powstał po to, żeby dokumentować prawdziwe życie Polaków. Ma pokazywać jacy na prawdę jesteśmy, a nie jacy chcielibyśmy być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponadto zapis rozmów (oczywiście, nie zawsze dosłowny z racji trudności technicznych) będzie nieocenionym źródłem wiedzy o tym, czym żyją, czym zajmują się współcześnie Polacy. Z kilka, kilkanaście lat będzie można porównać, jak zmieniło się nasze życie, co nas interesowało kiedyś, a co dzisiaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem niniejszy blog będzie nie tylko źródłem, z którego czerpać mogą psycholodzy i socjolodzy, ale przede wszystkim, będzie kroniką dla historyków badających za kilkanaście, kilkadziesiąt lat nasze współczesne życie.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1653517951486996165-4243519149962005631?l=zaslyszanewautobusie.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/feeds/4243519149962005631/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/06/skad-taki-pomys.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/4243519149962005631'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1653517951486996165/posts/default/4243519149962005631'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://zaslyszanewautobusie.blogspot.com/2009/06/skad-taki-pomys.html' title='Skąd taki pomysł?'/><author><name>Rafał Hetman</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05581130370219763446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='26' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-wBv1ehNIYXI/TmHkGjBoUoI/AAAAAAAAAtQ/h-LJLIaj338/s220/lep.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry></feed>
