2009-12-04

Trylogia

Rozmawiają młodzi ludzie, na oko gimnazjaliści. Kolega pyta swoją koleżankę:

- A oglądałaś "Pana Wołodyjowskiego"?

- Nie... Nie wiem zresztą. Coś oglądałam, ale chyba to był "Potop" - stwierdziła dziewczyna i po chwili dodała - Tak, to był potop.

- No bo "Pan Wołodyjowski" to jest to, co on się potem na końcu wysadza. A "Ogniem i mieczem" to jest to, gdzie Olbrychski jest już stary i gra tego takiego starego przywódcę.. tych, no... Jak im tam było? Kozaków chyba... - chwila namysłu - A nie, nie. Tatarów. No, Tatarów.

2009-11-27

Gdzie najlepiej, gdzie najtaniej

- No widzi pani, ja na przykład te płytki kupiłem w Warce za 80 złotych za metr, a w Warszawie musiałbym za takie same dać 120... - wyjaśniał fryzjer swojej klientce. Bo akcja dzieje się tym razem w salonie fryzjerskim, którego sam jestem gościem.

- Ale to się panu tak opłaca jeździć do Warki? Ile tam jest kilometrów? - pyta zainteresowana klientka, która siedzi w fotelu z jakimiś papilotami na głowie, a nad nią wisi dziwny hełm, służący do nie wiem czego.

- Opłaca, opłaca - wyjaśnia fryzjer - Ja kiedyś po płytki jeździłem nawet do Siedlec. Oni też sami przywożą, ale trzeba zapłacić, ale jak jest większa ilość towaru to nawet za darmo przywiozą do Warszawy pod dom. Wie pani, jak się tak 40 złotych na metrze zaoszczędzi, to to jest dużo.

- A próbował pan szukać w internecie? - rzuciła z innej części salonu młoda kobieta, której robiono manicure - Pewnie znalazłby pan jeszcze taniej.

- Nie, nie szukałem. Ale rzeczywiście może byłoby taniej - odpowiedział fryzjer.

- A co to jest, że w tym internecie wszystko jest takie tanie? - zapytała kobieta spod dziwnego hełmu.

- No bo oni nie mają budynku, nie mają magazynu. Niczego takiego nie muszą utrzymywać, więc jest taniej. A jak ktoś zamawia u nich towar, to oni dopiero jadą kupują go i wysyłają - wyjaśnił fryzjer, a po chwili dodał - No, ale w tym internecie jest wszystko. Wszystko, od małych rzeczy po auta, nawet domy widziałem ludzie sprzedają!

- Ja bym się domu nie odważyła kupić na Allegro - powiedziała młoda kobieta, której robiono manicure. Wszyscy w salonie zgodzili się z jej stwierdzeniem. - Ale ja to nawet takie zakupy spożywcze robię w internecie, teraz jest dużo takich sklepów. Bo jak kiedyś wysłałam swojego męża do supermarketu, jak kiedyś sama nie mogłam, to co chwile mi dzwonił: "nie ma tego, to czy może być to... jest takie, a czy może być inne...". I w dodatku cztery godziny go nie było! Cztery! No i zwątpiłam i teraz wolę sobie sama zamówić. Jeszcze mi od razu do domu przynoszą.

- A pan coś, panie Jarku, kupował na Allegro? - zapytała fryzjera pani spod hełmu.

- Nie... Jakoś się nie mogę przemóc. Niby żona kupuje, ale ja jakoś nie mogę. Ale no muszę spróbować. Może kupię na początek coś takiego małego, żeby spróbować jak to jest i dopiero potem jakieś większe rzeczy.

Po kilkunastu minutach za sprawą pana Jarka moje włosy zyskały zadowalającą długość. Wstałem, podziękowałem, zapłaciłem 25 złotych i wyszedłem. Wszystko w realu, na miejscu, niewirtualnie. Mogłem popatrzeć, posłuchać no i wyjść na chwilę z domu, bo akurat tego dnia było bardzo ciepło i słonecznie. A przecież grudzień już tuż, tuż.

2009-11-05

Pies bohater

Tę historię opowiedział mi mój brat, który usłyszał rozmowę dwóch kobiet jadących razem z nim w autobusie. Jedna z pań jechała właśnie do lekarza i w trakcie podróży opowiadała swojej znajomej o niesamowitym zdarzeniu z udziałem swojego psa.

Kobieta chciała się zdrzemnąć w ciągu dnia. Położyła się więc i starała zasnąć. Jednak w pewnym momencie wskoczył na nią jej pies i zaczął lizać w czoło. Kobieta zdziwiona zachowaniem swojego pupila próbowała go odepchnąć, ale pies nie dawał za wygraną. Kiedy udało się go odsunąć, nie minęła chwila, a pies znów rzucił się na nią z jęzorem.

W trakcie siłowania się ze zwierzakiem kobiecie zaczęło kręcić się w głowie. Wstała więc i poszła zmierzyć sobie ciśnienie, ponieważ najprawdopodobniej już wcześniej miała problemy z krążeniem. Wiedziała więc, co powinna robić. Okazało się, że ciśnienie ma bardzo wysokie i powinna wziąć przepisane wcześniej przez lekarza leki.

Jak wyjaśniała później swojej znajomej, gdyby poszła spać i nie wzięła leków, najprawdopodobniej miałaby wylew... Jak sama przyznała, pies uratował jej życie.

Po tym zdarzeniu zdecydowała, że musi pojechać do lekarza. I właśnie w czasie tej podróży do lekarza jej historię usłyszał mój brat.

2009-10-08

Polska właśnie

Powiedziała kobieta rozmawiająca w autobusie przez telefon: - Ooo... To fajnie, że sobie kupił to auto! ... ... ... Czemu "nie"? No, chyba mu nie zazdrościsz?

2009-10-04

Cud natury

To było kilka dni temu w ostatnie dni września. Jeszcze wczoraj było ciepło, świeciło słońce, a dziś niestety powiało jesienią.

Autobus stał na skrzyżowaniu czekając na zielone światło, które już dawno powinno się zaświecić. Zmęczeni ludzie, wracający z pracy, myślami byli już w domu. Nikt nic nie mówił, tylko czekał na to zielone światło.

W pewnej chwili odezwał się czterdziestoparoletni mężczyzna. Właściwie to krzyknął: - No, popierdolone! - i roześmiał się na cały głos wprawiając w osłupienie wszystkich pasażerów.

- Powiedział, co wiedział! - odezwał się z drugiego końca autobusu jakiś głos.

-No, ale popatrzcie - mężczyzna próbował się wytłumaczyć - kasztany zakwitły! I nie tylko ten, tamte też! No, popierdoliło...

Swoją drogą, mężczyzna nie wyglądał na takiego, który mógłby się zachwycać cudami przyrody. Cóż, pozory mylą. Ale sposób, w który wyraził swoje zdziwienie, pasował jak ulał do jego powierzchowności.

2009-10-03

Hobbystka

Na przystanku pod biblioteką uniwersytecką starsza pani opowiada parze - chyba małżeństwu - w podobnym do niej wieku:

- No mam takie dwie piękne monety. Jedną z Ojcem Świętym Janem Pawłem II, a drugą z Prymasem Tysiąclecia. Mówię pani przepiękne. Ale jest takie miejsce na Wiatracznej. Oni tam mają różne monety. Bardzo tanio. Za cztery, pięć złotych. A tu to drogie po siedem, to rzadko kupuje. Muszę się ładnie ubrać i tam w niedzielę pojechać. I mam też takie inne miejsce i tam to już w ogóle bardzo tanio, ale trudno coś dobrego trafić.

2009-09-12

Zamknij się!

Na samym przodzie autobusu dwaj pijani w sztok mężczyźni prowadzą bardzo żywiołową dyskusję. Jeden, niemalże krzycząć, wylewa swoje żale, narzeka, lamentuje. Drugi nieudolnie próbuje go pocieszać. Przekrzykują się wzajemnie, uciszają jeden drugiego, nawet szarpią. Rozmowę słyszą wszyscy pasażerowie autobusu.

- Może by się w końcu pan zamkną! - krzyczy w pewnym momencie pewna starsza kobieta siedząca dwa rzędy za głośnymi mężczyznami.

- Sama niech pani się zamknie! - odpowiada (bez odwracania się w stronę kobiety) ten, który żalił się i narzekał. Dalej, z głową skierowaną w kierunku jazdy autobusu mężczyzna kontynuuje rozmowę: - Pani niech się zamknie, bo też nie była na pogrzebie!

- Znam lepsze miejsca do odwiedzania niż pogrzeby! - krzyczy kobieta na cały autobus.

Państwo wymienili ze sobą kilka głośnych uprzejmości, po czym oboje zamknęli się z własnej woli.